Korzystając z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies.

Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Dlaczego w maju odbywaja się w Żorach procesje z pochodniami?

    Będąc na Płaskowyżu Rybnickim, warto zwiedzić Żory. Położone są one w województwie śląskim nad rzeką Rudą (prawym dopływem Odry), a ich historia jest odległa i barwna, gdyż liczy ponad 700 lat.
    Wiejska osada o nazwie Żary (pierwotna nazwa oznacza miejsce wypalone, związana z dawną gospodarką żarową, polegającą na przygotowaniu ziemi pod obróbkę rolniczą przez wypalanie lasu, a popiół użyźniał ziemię) stanowiła niegdyś własność rycerza Chwalisza, została przekształcona w warownię, miasto obronne przez księcia opolsko-raciborskiego Władysława. Wówczas ta miejscowość zaczęła nabierać znaczenia gospodarczego i politycznego.
    Niewiele miast w Polsce może pochwalić się dokładną datą założenia, tak jak Żory. Pierwsze wzmianki to rok 1258. Przy okazji fundacji klasztoru cystersów w Rudach wymienionych zostało dziesięć wsi, także ta. Kolejne – akt notarialny pochodzący z 24 lutego 1272 r., który brzmi: „My, Władysław, z łaski Bożej książę Opola i Raciborza, postanawiamy zbudować obronne miasto w dziedzictwie, które powszechnie nazywa się Żary” – zaczyna historię tej śląskiej miejscowości.

Żory, fragment rynku, foto Edward Wieczorek

     Do miasta prowadziły dwie drogi: jedna w kierunku bramy krakowskiej, druga natomiast do bramy raciborskiej, zwanej też cieszyńską. Zabezpieczone były one przed atakami wroga mostami zwodzonymi. Domy w mieście budowane z drewna, przylegały do siebie. Chodniki i ulice wykładano drewnianymi kładkami. Promienie słoneczne rzadko docierały do wszystkich ponurych zakątków, a nagromadzone w nich śmieci sprzyjały powstawaniu pożarów i epidemii. Taki stan rzeczy można było spotkać we wszystkich ówczesnych miastach Europy.
    W okresie od XV do połowy XIX wieku miasto Żory wiele razy było niszczone przez pożary. W tym czasie jedynymi murowanymi budowlami były: kościół farny pod wezwaniem św. św. Filipa i Jakuba, bramy miejskie i mury obronne.
    Kroniki odnotowały, że pierwszy wielki pożar miasta wybuchł w 1454 r. Wówczas Żory spłonęły doszczętnie. Następny miał miejsce prawie sto lat później, w 1552 r. Najprawdopodobniej w tych dwóch pożarach spłonęła pierwsza miejska pieczęć oraz większość aktów miejskich z pierwszych dwustu lat istnienia miasta. Kolejny raz miasto płonęło18 sierpnia trzydzieści jeden lat później. Żorzanom przy odbudowie pomógł cesarz Rudolf II Habsburg.
    Dominik Wagner w swoich notatkach z dawnych i nowych czasów przekazał dane dotyczące pożaru, mającego miejsce w dniu 17 maja 1661 r. Oto jego relacja: „O godzinie dziesiątej wieczorem, kiedy przeważająca część ludności pogrążona była w głębokim śnie, powstał pożar. W krótkim czasie strawił całe miasto wraz z kościołem, szkołami i szpitalem. Z zabudowy najwięcej ucierpiało Dolne Przedmieście.” Sprawczynią jak podają różne źródła była Marianna Kasper, żona chorążego ze stacjonującego w mieście oddziału carskiej kawalerii.
    Z bogatej literatury przedmiotu, zarówno z publikacji historycznych, jak i artykułów prasowych, można odpowiedzieć sobie na pytanie zawarte w tytule tego artykułu, bowiem dochodzimy do zdarzenia, którego pamięć jest kultywowana od 315 lat, co roku 11 maja. Z tą datą wiąże się jedyna w swoim rodzaju lokalna tradycja unikatowa w skali kraju – obchodów Święta Ogniowego.


Pamiątkowa tablica na budynku Urzędu Miasta, foto Bożena Borkowska

    Ksiądz Augustyn Weltzel, badacz historii tego miasta, a także słynny historyk z Tworkowa, pisze w książce „Historia miasta Żor na Górnym Śląsku” z 1888 r. o największych pożarach miasta. Także tym z 11 maja 1702 r., w którym zginął ówczesny burmistrz Marcin Scholz wraz z Adamem Hokiem z Górnego Przedmieścia. Obaj zaczadzili się w korytarzu, z którego nie mogli się wydostać, gdyż spadające drzewo zablokowało wyjście. A wszystko przez rajcę miejskiego, Andrzeja Peiskera, któremu po powrocie z biesiady w pobliskiej wiosce zachciało się pieczonego zająca. Pożar wybuchł pół godziny przed północą. Ponownie spłonął dach kościoła, wieża kościelna, stopił się jeden z dzwonów. Zniszczeniu uległy także wszystkie zabudowania wokół rynku. Właśnie po tym pożarze ludność miasta złożyła uroczyste ślubowanie odbywania corocznej błagalnej procesji na ulicach miasta, prosząc Boga o odwrócenie klęski pożarów od Żor.
    Prawdopodobnie w początkowych latach procesje odbywały się wokół murów obronnych, zaś w miarę przybywania ludności ograniczono się do procesji na rynek.

p3

Fregment Procesji Ogniowej, foto Bożena Borkowska

    Z relacji najstarszych żorzan można wywnioskować, że w okresie międzywojennym dzień 11 maja obchodzony był niezwykle uroczyście jako dzień wolny od pracy. Pozamykane były warsztaty rzemieślnicze, nieczynne szkoły, sklepy, restauracje czy miejscowe zakłady pracy. Rolnicy też nie wychodzili w pole. Rano odprawiana była msza święta, po niej procesja na rynku. Procesja miała ustalony porządek. Na przedzie szła młodzież i dzieci. Za nimi orkiestra miejska, rzemieślnicy ze swoimi sztan-darami i chorągwiami cechowymi. Każdorazowo procesję prowadził proboszcz parafii, niosąc pod baldachim monstrancję z Naj-świętszym Sakramentem. Potem szedł burmistrz miasta i człon-kowie zarządu. Po nich dopiero ogromny tłum ludzi.
    Po powrocie do kościoła śpiewano dziękczynny hymn „Te Deum Laudamus”, a od popołudnia aż do późnych godzin nocnych odbywały się festyny i zabawy .
    W okresie okupacji nie odbywały się procesje na rynek. Zaprzestano wykonania ślubów praojców również w latach powojennych z uwagi na zniszczenia w kościele. Dopiero w 1957 r. dzięki staraniom proboszcza księdza Adama Bieżanowskiego reaktywowano tradycję corocznego obchodzenia Święta Ogniowego. Trwa ona do dnia dzisiejszego. Współcześnie uroczystości rozpoczynają się wieczorną mszą świętą w kościele farnym z udziałem zaproszonego biskupa, księży, władz miejskich i wiernych. Następnie po zapadnięciu zmroku wyrusza przy dźwiękach dzwonów kościelnych i strażackich syren, dziękczynna procesja na rynek. Wierni ze świecami bądź pochodniami kroczą ulicami. Niesione są figurki Matki Bożej Fatimskiej i św. Ojca Pio. Nie brakuje motocyklistów, braci kurkowych czy dworek z grupy rekonstrukcji historycznej. W tłumie dostrzec można grupy cudzoziemców w strojach regionalnych. W wielu mijanych oknach kamieniczek widoczne są świeczki i dekoracje.
    Na ten czas w centrum wyłączane zostają wszystkie latarnie. Od wielu lat nad bezpieczeństwem przeciwpożarowym czuwają miejscowi strażacy z OSP. Teraz jest to święto żorzan i strażaków - tak kościelne, jak cywilne i miejskie. „Staramy się nadać mu jak najpiękniejszą oprawę” – mówi Sławomir Zdrojewski, dyrektor Zakładów Techniki Komunalnej.
    Ksiądz dziekan Jan Szewczyk, proboszcz parafii w 2003 r. stwierdził: „Uczestniczę w tej uroczystości już od wielu lat, a za każdym razem odkrywam ją na nowo. Jest to bowiem niezwykłe misterium ognia, jakiego nie spotyka się nigdzie indziej w Europie”. Henryk Łoszewski powiedział: „Do Żor przyjechałem w 1973 r. Od tej pory biorę udział w tej procesji. Wierzę, że uchroni ona nasze miasto od ognia”. I jeszcze jedna wypowiedź, mieszkanki osiedla 700-lecia – Izabeli Samek: „Dobrze, gdy kolejne pokolenia zarażają się entuzjazmem swoich przodków. Szczególnie cieszy mnie to, że w obchodach uczestniczą młodzi ludzie. To znak, że tradycja ma szanse przetrwać do następnych pokoleń”.
    Zwieńczeniem corocznych obchodów Święta Ogniowego są występy artystyczne orkiestr dętych, pokazy fajerwerków czy – jak ostatnio – spektakl multimedialny „Żywioł Zmian”, gdzie lasery współgrały z muzyką. O godzinie 22.00 już po raz piąty ruszył Bieg Ogniowy. Jak pisały „Nowiny” w nr 20 z 2017 roku: „Na starcie stanęło ponad 700 zawodników. Trasę rozświetlały im pochodnie. Amatorzy, jak i zawodowcy rywalizowali w jedenastu kategoriach wiekowych. Każdy uczestnik otrzymał pamiątkowy medal i koszulkę”
    Tak jak Wrocław rozsławia swe atrakcje setkami brązowych krasnali, tak Żory mają także swą maskotkę. To Żorek –płomyk z rączkami i nóżkami. Dla uczczenia 310 rocznicy pożaru, na żorskiej starówce stanął taki odlany z brązu. Ten trzyma w lewej ręce pochodnię (są też inne). Niestety figurki te są często przedmiotem aktów wandalizmu, czy kradzieży (ten na naszym zdjęciu trzymał niegdyś łyżkę i widelec). W 2002 r., na ratuszu odsłonięta została przez prezydenta miasta Waldemara Sochę i poświęcona przez biskupa Gerarda Bernackiego pamiątkowa tablica.

p4
    W 2009 r. Stowarzyszenie Inicjatyw Lokalnych „Progres” podjęło się utrwalenia na taśmie filmowej obrzędów związanych ze Świętem Ogniowym. Realizacja filmu powierzono klubowi filmowemu z Chybia. Scenariusz napisał Rafał Cymorek, muzykę skomponował Mariusz Bogaczyk. Ten 35. minutowy obraz opowiada o tym unikatowym na skalę Europy wydarzeniu. Jego mocne strony to bogaty komentarz oraz tłumaczenie również na język angielski. Film o błagalnym marszu tysięcy mieszkańców trafił do żorskich szkół, a nawet za granicę.
Żory są jedynym miejscem w Polsce, gdzie powstało Muzeum Ognia. Ten nowoczesny obiekt widoczny jest przy zjeździe do Żor z ruchliwej trasy Ka-towice – Wisła (DK 81). Projekt powstał w jednej z najsłynniejszych pracowni architektonicznych w kraju, Barbary i Oskara Grąbczewskich, a jego budowa trwała w latach 2009-2014. Oficjalnie oddano Muzeum do użytku 3 grudnia 2014 r.
    Budynek ma kształt płomienia, a jego konstrukcję tworzą trzy niezależne, „przepływające” obok siebie ściany. Są one pokryte surową miedzianą bla-chą. Zgodnie z intencją autorów projektu, ich wzajemny układ i odbijające się światło słoneczne mają przywoływać skojarzenie z drżącym płomieniem.

p5
Żory, Muzeum Ognia, foto Patryk Jezierski, archiwum UM Żory

    Multimedialna ekspozycja muzeum została stworzona przez firmę Adven-ture Multimedialne Muzea (twórcę m.in. wystaw w Muzeum Browaru Żywiec w Żywcu oraz Muzeum Śląskim w Katowicach). Muzealna ekspozycja zloka-lizowana jest na parterze oraz w podziemiach budynku poświęcona jest wie-dzy na temat energii i ognia od czasów najdawniejszych do dnia dzisiejszego, a wystawa jest tak zaprojektowana, aby umożliwić zwiedzającym samodziel-ne zapoznanie się z eksponatami. Wstępem jest film edukacyjny, a ścieżka edukacyjna prowadzi przez pięć stref tematycznych: „Okiełznanie Żywiołu”, „Przez Antyk i Wieki Średnie”, „Pali się!”, „Obszar Duchowości” i „Mędrca Szkiełko i Oko”. W każdej z nich czeka dużo różnych ciekawostek. Zwiedza-jący mogą na przykład samodzielnie rozpalić ogień za pomocą wirtualnego krzesiwa, czy sprawdzić temperaturę swojego ciała dzięki kamerze termowi-zyjnej. Natomiast dla najodważniejszych proponuje się możliwość ugaszenia wirtualnego ognia. Zastosowane nowoczesne technologie w tym muzeum po-zwalają sprawnie wprowadzać zmiany, dzięki którym odwiedzający to nie-zwykłe miejsce, zawsze znajdą dla siebie coś nowego.
    Wystawa w Muzeum Ognia skierowana jest do różnych grup wiekowych, np. wizyta w nim uczniów stanowi praktyczne uzupełnienie lekcji historii, fizyki czy chemii, a dla dzieci w wieku od trzech do siedmiu lat zostały opracowane specjalne programy zwiedzania.
    Niewątpliwie inspiracją do powstania Muzeum Ognia w Żorach były tragiczne wydarzenia z 11 maja 1702 r. Płomień będzie łączyć przyszłość i przeszłość tego miasta.

Bożena Borkowska

Wybrana literatura:
Burcek Edward, Tradycje Święta Ogniowego, „Informator Miłośników Miasta Żory”, Żory 1991
Cimała Bogdan, Delowicz Jan, Porwoł Paweł, Żory. Zarys dziejów. Wypisy, Żory 1994
Dom Ognia, „Kurier Żorski”, nr 4,październik 2010, s.3.
Drabina Jan, Miasta śląskie w średniowieczu, Katowice 1987
Górecki Tomasz, 300 lat Święta Ogniowego, „Kalendarz Żorski 2003”, Żory 2002
Leksykon Żorski, pod red. Lucjana Buchalika i Tomasza Góreckiego, Żory 2010
Lokaj Paweł, Utrata Grzegorz, Żorskie pożary - „Żary”?, „Informator Miłośników Miasta Żory”, Żory 1991
Misterium światła i ognia, „ Nowiny” z 17 maja 2017
Weltzel Augustyn, Historia miasta Żory na Górnym Śląsku, Żory 1888
Z pochodniami na ulice, „Tygodnik Żory” z 19 maja 2017