Miechowice - zamek, którego nie ma

    Po wielu wspaniałych niegdyś zamkach, które wyznaczały bieg historii, nie pozostał nawet nikły ślad. Po wielu zamkach i pałacach, opiewanych przez pisarzy i utrwalonych na rycinach z epoki, pozostały zaledwie ruiny. Cóż więc znaczy mały fragment zrujnowanego skrzydła XIX-wiecznego pałacu w porównaniu z owymi "kamieniami milowymi historii"? Niewiele - jeżeli to odnieść do skali całego kraju, ale bardzo dużo w regionie tak ubogim w zabytki, jak zurbanizowane centrum Górnego Śląska.

    Ten szkic to opowieść o zamku, którego już nie ma. Pozostał po nim zaledwie wspomniany fragment skrzydła oraz parę archiwalnych zdjęć. Resztę spalili Rosjanie po zdobyciu osady w styczniu 1945 roku.

Otóż jesteśmy we wsi, która już z imienia
Jest dowodem dostatku i dobrego mienia.
Wieś ta jedyna w świecie, zwie się Miechowice -
Imię jej przy Szkarodce głoszą dwie tablice.

- pisał o Miechowicach, dzisiejszej dzielnicy Bytomia, ksiądz Norbert Bonczyk w "Pamiętnikach szkolorza miechowskiego".

Tamte Miechowice a dzisiejsza dzielnica Bytomia - to dwa różne światy. Ten miniony okres pozostawił po sobie trzy kościoły, parę miejsc związanych z działalnością Matki Ewy - jednej z córek Huberta von Tiele-Wincklera, kilka cmentarzy i ów fragment nie istniejącego już zamku - dumy Miechowic i symbolu zwierzchności tej miejscowości nad sporą częścią dzisiejszego GOP-u - w tym Katowic.

    Do czasu zakupu przez Ignacego Domesa w 1812 roku, Miechowice były podupadłą wioską, wzmiankowaną po raz pierwszy w dokumencie poboru świętopietrza z 1336 r. Jej rozkwit nastąpił za sprawą zięcia Domesa - Franciszka Aresina, który uruchomił w Miechowicach w 1823 r. jedną z największych w Europie kopalnię galmanu "Maria". Ignacy Domes wybudował w latach 1812-1817 pałac klasycystyczny, który po przebudowie stał się środkową częścią neogotyckiego pałacu, zwanego potocznie z racji swego wyglądu "zamkiem". Zamek ów został siedzibą córki Domesa - Marii i jej męża, Franciszka Aresina. Po śmierci Aresina Maria wyszła ponownie za mąż za Franciszka Wincklera, zarządcę jej dóbr. Winckler był wdowcem (pierwsza żona Alwina była siostrą sławnego śląskiego rzeźbiarza - Teodora Erdmanna Kalide), a jego córka z pierwszego małżeństwa - Valeska - stała się spadkobierczynią olbrzymich dóbr. Jak pisze Bonczyk w "Starym kościele miechowskim":

...Jegomość miał wsie, lasy, huty, gruby, miasta,
(pod Grundmanem majątek ciągle jeszcze wzrasta)
Mysłowice, Kujawy, miasto Katowice,
Rokitnicę, Woszczyce, Mosznę, Palowice,
Łagiewniki, Sieroty, dalej  Miechowice,
Orzesze i Bóg wie co; sam zamek miechowski
Z ogrodami i grubą jest jak posag boski !...

    Sam zamek miechowski - cytując Bonczyka - uległ poważnemu zniszczeniu w czasie silnego huraganu w roku 1844. Trąba powietrzna zerwała dach i zniszczyła kilka pomieszczeń. W latach  1855-59 za sprawą Huberta von Tiele-Wincklera pałac został przebudowany w neogotycką rezydencję, przypominającą średniowieczny zamek z licznymi wieżami, balustradami, blankowaniem i kolumienkami. Wszystko to utrzymane w kostiumie angielskiego XVI-wiecznego gotyku, tzw. stylu Tudor. Projekt przebudowy został opracowany przez znanego berlińskiego architekta Richarda Lucae, ale w trakcie prac budowlanych został on zmieniony przez budowniczych Moritza Nottebohma i Koeppena.

miechowice clip image002

    W skrzydle zachodnim urządzono m.in. galerię obrazów, salę kwiatową i kaplicę. Nad pałacem górowały trzy wieże: najwyższa, zwana "Jaskółczą", oraz "Prochowa" i "Wodna". W tej ostatniej istotnie - istotnie - mieścił się zbiornik wody dostarczanej pompami z podziemi kopalni "Maria". Spadek cen cynku na światowych giełdach uniemożliwił dokończenie przebudowy, m.in. nie zmieniono klasycystycznego korpusu środkowego. Taki wygląd zamku zachował się na litografii z połowy XIX w. i taki przetrwał do stycznia 1945 r., kiedy zajęty przez Rosjan zamek spalono. To, czego nie zniszczyli Rosjanie, dokończyli saperzy Ludowego Wojska Polskiego: w noc sylwestrową z 1954 na 1955 r. założono w ruinach ładunki wybuchowe i pozostałości zamku wysadzono w powietrze.

    Równolegle z budową pałacu trwały prace przy założonym jeszcze przez Franciszka Aresina parku pałacowym. Hubert von Tiele-Winckler przekształcił go w angielski park krajobrazowy, zatrudniając w tym celu w 1854 r. Gustawa Stolla z Królewskiej Akademii Leśnej w Prószkowie koło Opola. On i jego następca, zatrudniony w latach 60-tych XIX w. dyrektor ogrodów berlińskich Gustaw Meyer (autora "Podręcznika sztuki ogrodowej"), mieli największe zasługi dla rozbudowy i upiększenia parku. Podporządkowano wówczas park architekturze pałacu, przebudowanego w stylu angielskiego neogotyku po 1860 r. Do 1853 r. na terenie parku stał stary drewniany kościół, opisany w poemacie Norberta Bonczyka "Stary kościół miechowski", na terenie parku znajdowała się też pierwsza miechowicka szkoła, a na jego skraju - staw. Przed pałacem umieszczono rzeźbę "Chłopca z łabędziem" Teodora Erdmana Kalidego (szwagra Franciszka Wincklera), która zaginęła gdzieś po 1945 roku.

    Po II wojnie światowej miechowicki park o nazwie "Ludowy" zmienił charakter na rekreacyjny, zmieniono jego układ kompozycyjny, budując m. in. amfiteatr (dziś już nie istniejący). Braki w drzewostanie uzupełniono nowymi nasadzeniami.

    W drzewostanie parku dominują buki zwyczajne, wśród których wyróżniają się okazy 190-letnie, zaś jego ozdobą jest prawie 200-letni platan klonolistny, pomnik przyrody o obw. 568 cm. W parku rośnie też kilka młodszych platanów, dwa miłorzęby japońskie, cyprysik groszkowy odmiany Plumosa (pierzasta), choina kanadyjska, glediczja trójcierniowa i klon srebrzysty odmiany strzępolistnej.

    Wróćmy jednak do właścicieli Miechowic. Franciszek von Winckler zmarł 6 sierpnia 1851 r. w Lublanie, dwa lata później zmarła Maria Domes pimo voto Aresin, secundo voto von Winckler. Cała fortuna Wincklerów przypadła Valesce - najlepszej chyba partii na ówczesnym Górnym Śląsku. Jej mężem został w 1854 r. oficer pruski Hubert Gustaw von Tiele, który na mocy edyktu księcia Meklemburg-Schwerin mógł połączyć swoje nazwisko i herb z nazwiskiem i herbem żony. Odtąd on i jego potomkowie nazywali się von Tiele-Winckler.

    Z małżeństwa Huberta i Waleski urodziło się dziewięcioro dzieci. Po urodzeniu każdego z nich w parku zamkowym, naprzeciw środkowej części zamku, sadzono dąb z wyrytym na korze imieniem dziecka. Do naszych czasów zachowało się pięć takich dębów. 

miechowice clip image002 0000

    Lata sześćdziesiąte XIX wieku to kres zainteresowań Tiele-Wincklerów życiem w coraz bardziej urbanizującej się osadzie. Swymi dobrami kierowali z zarządu w Katowicach (przy wydatnym udziale Huberta von Tiele-Wincklera przez Katowice przeprowadzono w 1846 r. linię Kolei Górnośląskiej z Wrocławia do Mysłowic , a w 1865 r. Katowice uzyskały prawa miejskie), natomiast do zamieszkania wybrali - zakupiony w 1863 roku - pałac w Mosznej koło Prudnika. Tiele-Wincklerowie definitywnie przenieśli się tam w 1900 roku, zaś w 23 lata później nastąpił ich ostateczny rozbrat z Miechowicami: kopalnia, a dwa lata później miechowicki zamek, zostały sprzedane spółce akcyjnej "Preussengrube A.G.". Od tego czasu rozległy park zamkowy został udostępniony mieszkańcom Miechowic, wówczas już dużej gminy o charakterze miejskim w sąsiedztwie Bytomia.

    Po neogotyckim zamku Wincklerów i Tiele-Wincklerów pozostał do naszych czasów zaledwie fragment lewego skrzydła (patrząc od strony parku) w hałaśliwym sąsiedztwie wybudowanego w latach dziewięćdziesiątych kompleksu szkoły podstawowej. Obok, wśród drzew dawnego parku zamkowego, leżą spore fragmenty wysadzonej głównej wieży. Czy jednak nawet ten skromny fragment dawnych Miechowic przetrwa ? - trudno powiedzieć. Dzielnica ta, podobnie jak sąsiedni Karb czy Bobrek, jest systematycznie wyburzana z powodu szkód górniczych. To górnictwo, które stało się siłą sprawczą rozwoju Miechowic, teraz staje się ich grabarzem.

Edward Wieczorek